fot. Marek Karewicz
Śmierć miała miejsce na rogu Hożej i Marszałkowskiej. Przyjaciel Jacek Bziawa odprowadzał Zbyszka od siebie z domu (w tym samym budynku, na tej samej klatce co redakcja Jazz Forum) do samochodu. Zbyszek poczuł się źle i miał jechać do swojego lekarza. Wsiadając do auta nagle zasłabł. Bez słowa osunął się na przednie siedzenie. Jacek wezwał pogotowie, które przyjechało w ciągu kilku minut. Ratownicy przez pół godziny reanimowali Zbyszka tam na chodniku, ale nie udało się przywrócić Mu życia. Kilka miesięcy temu Zbyszek Wegehaupt przeszedł operację wszczepienia by-passów.
Piotr Rodowicz: Zbyszek od 30 lat był nie tylko najaktywniejszym kontrabasistą, ale i najważniejszym nauczycielem, autorytetem muzycznym, z jego zdaniem liczyli się wszyscy. Nagrał niezliczoną ilość płyt ze wszystkimi czołowymi polskimi muzykami. Osoba bardzo skromna, ale też o bardzo zasadniczym moralnym kręgosłupie. Niedawno graliśmy dla niego, ale z przeznaczeniem nie wygraliśmy.
Pogrzeb Zbigniewa Wegehaupta opisywany w Jazz Forum.